Top 10 negatywnych zaskoczeń w Pucharze Świata 2021/22

Miniony sezon obfitował w wiele zarówno pozytywnych, jak i negatywnych emocji. Tym razem w poście z cyklu „Top 10” prezentujemy wam te zdarzenia, które możemy zaliczyć do minusów niedawno zakończonego cyklu PŚ.

10. Turniej Czterech Skoczni bez kibiców

Na przełomie 2021 i 2022 roku tradycyjnie rozegrana została kolejna edycja Turnieju Czterech Skoczni. Niestety, podobnie jak w poprzednich latach przypadających na czas pandemii, i tym razem na skoczniach w Niemczech i Austrii zabrakło kibiców. Jest to z pewnością smutny akcent tego sezonu, ponieważ obecność fanów na trybunach sprawia, że zawody nabierają magii, której nie da się niczym zastąpić. Możemy mieć jedynie nadzieję, że kolejne edycje TCS będą odbywały się bez żadnych przeszkód z udziałem licznie zgromadzonej widowni.

9. Pechowa Marita Kramer

Choć Marita Kramer może zaliczyć miniony sezon do udanych, zapewne na długo zapamięta zaprzepaszczoną szansę na olimpijski medal. Mimo że ostatecznie została triumfatorką klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, brak możliwości wyjazdu na igrzyska musiał być dla niej bardzo bolesny. Wszystko przez koronawirusa, który pokrzyżował jej plany. Po otrzymanych tuż przed wyjazdem pozytywnych wynikach testów, jedna z głównych faworytek do zdobycia złotego krążka została w domu, musząc zadowolić się oglądaniem zmagań koleżanek w telewizji.

8. Niesportowe zachowanie Klimowa

Pod koniec lutego na ustach całego świata pojawił się jeden wyraz – wojna. Rosyjska agresja odbiła się na wszystkich aspektach życia, dosięgając także sportu. Przez kilka dni trwały spekulacje czy rosyjscy zawodnicy powinni mieć możliwość rywalizowania na arenie międzynarodowej. Zdecydowana większość widzów wypowiadała się za wykluczeniem Rosjan z wszystkich rozgrywek. Z pewnością przyczyniły się do tego niesportowe gesty niektórych sportowców. Jednym z nich był Jewgienij Klimow, który podczas zawodów w Lahti okazał wsparcie dla Rosji oraz jej agresywnej polityki wobec Ukrainy. Ostatecznie wszyscy Rosyjscy sportowcy, w tym także skoczkowie i skoczkinie, zostali wykluczeni z wszelkich zawodów sportowych.

7. Takanashi bez medalu

Wydawało się, że pod nieobecność wielkiej faworytki Marity Kramer, Sara Takanashi, będąca przez cały sezon w dobrej formie, zdobędzie wreszcie upragnione, olimpijskie złoto. W jej bogatej i pełnej sukcesów karierze brakuje tego osiągnięcia podobnie jak w przypadku Adama Małysza. Niestety, i tym razem Japonka musiała uznać wyższość rywalek. Nie dość, że nie udało jej się wygrać, to nawet nie stanęła na podium, zajmując w konkursie indywidualnym prawdopodobnie najgorsze dla sportowca, 4. miejsce.

6. Zapaść formy Polaków

Na początku minionego sezonu Pucharu Świata nikt nie spodziewał się, że w przypadku Biało-Czerwonych ułoży się on w ten sposób. Drużyna, od kilku lat znajdująca się w ścisłej czołówce, mocno obniżyła loty. Polacy zaliczyli jeden z najgorszych sezonów od lat. Niestety, problemy dotknęły w zasadzie każdego z naszych zawodników i wszyscy musieli się z nimi mierzyć. Zaledwie kilka miejsc na podium, brak indywidualnego czy drużynowego zwycięstwa, jeden medal przywieziony z igrzysk olimpijskich i brak krążka na Mistrzostwach Świata w Lotach to zdecydowanie coś poniżej oczekiwań i możliwości reprezentantów Polski. My, jako kibice, możemy jedynie wspierać ich w tych trudnych momentach i trzymać kciuki za to, żeby kolejny sezon był lepszy.

5. Odwołane konkursy w Japonii

Z powodu wzrostu zachorowań na koronawirusa wszystkie zawody w sezonie 2021/22, które miały odbyć się w Japonii, zostały odwołane. Skoczkowie i skoczkinie mieli rywalizować w Sapporo w styczniu 2022 roku. Niestety, pandemia po raz kolejny pokrzyżowała plany organizatorom. Mimo że konkursy ostatecznie zostały przeniesione i zorganizowane w innych krajach, to zawsze jest to duża strata dla całych skoków narciarskich. Warto, by sport ten stawał się bardziej międzynarodowy, a zawody odbywały się poza europejskimi państwami. Miejmy nadzieję, że w kolejnym sezonie cykl PŚ ponownie zawita do Japonii.

4. Przedwczesny koniec sezonu Tande i Johanssona

Każdy ze skoczków występujących regularnie w Pucharze Świata chce zakończyć sezon w Planicy. To wspaniałe święto skoków narciarskich, zwłaszcza wtedy, gdy trybuny są wypełnione po brzegi kibicami. Tej przyjemności nie mogli w tym roku doświadczyć jednak dwaj wybitni Norwegowie, Daniel Andre Tande i Robert Johansson. Żaden z nich nie pojawił się w ostatni weekend marca w Słowenii. Tande sam podjął tę decyzję, uznając, że po upadku, jakiego doznał w poprzednim sezonie, nie jest jeszcze gotowy na tak dużą porcję lotów narciarskich. Natomiast Johanssona z rywalizacji wykluczyły problemy zdrowotne. Z powodu powracającej kontuzji pleców Norweg musiał wycofać się ze startów.

3. Igrzyska nie dla Forfanga

Marita Kramer nie jest jedynym sportowcem, któremu koronawirus pokrzyżował plan wyjazdu na najważniejszą imprezę czterolecia. W podobnej sytuacji znaleźli się Daniel Andre Tande i Johann Andre Forfang, którzy przed podróżą do Chin otrzymali pozytywne wyniki testów. Rozpoczęła się walka z czasem. Żaden z nich nie miał szansy na wystartowanie w pierwszym konkursie igrzysk, ale pojawiła się szansa na udział w zawodach na skoczni dużej oraz rywalizacji drużynowej. Udało się to jednak jedynie w przypadku Daniela Andre Tande. Forfang po otrzymaniu kolejnych pozytywnych wyników testów nie mógł dołączyć do swoich kolegów w Chinach.

2. Stoch o krok od medalu

Od kilku lat każda ważna impreza, w której bierze udział Kamil Stoch, jest dla niego realną szansą na zdobycie medalu. Nie inaczej było na tegorocznych igrzyskach olimpijskich. Mimo że forma Polaka tuż przed konkursami w Chinach nie była szczytowa, to jednak już na treningach widać było, że Stoch może liczyć się w walce o czołowe miejsca. I tak właśnie stało się zarówno na normalnej, jak i na dużej skoczni. W obu przypadkach Kamil Stoch oddał dwa udane skoki i znalazł się w ścisłej czołówce zawodów. Było naprawdę blisko, jednak ostatecznie nie wystarczyło to do tego, by stanął na podium.

  1. Burza w polskich skokach narciarskich

Sezon niespodziewanie zakończyła nieprzyjemna sytuacja dotycząca naszych skoczków, sztabu szkoleniowego oraz Polskiego Związku Narciarskiego. W Planicy przekazano informację, że kontrakt z głównym trenerem kadry Michalem Dolezalem nie zostanie przedłużony. Zaraz po tym rozpętała się medialna burza, w której głos zabrali także nasi zawodnicy. Szczególnie Kamil Stoch, Piotr Żyła i Dawid Kubacki wypowiadali się krytycznie wobec zwolnienia trenera, wspominali o braku komunikacji z zawodnikami oraz o tym, że Dolezal nie dostał kolejnej szansy, na którą zasłużył. Stało się jasne, że w kadrze nastąpił konflikt. Sprawa ta nadal nie została do końca rozwiązana. Michal Dolezal ostatecznie został zwolniony, ale nie wiadomo kto zostanie jego następcą. Nie ma też informacji o tym czy doszło do porozumienia z zawodnikami. Sytuacja z pewnością będzie się rozwijać w ciągu następnych tygodni. Można mieć jedynie nadzieję, że wszelkie nieporozumienia zostaną wyjaśnione.

źródło: informacja własna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s