W roli głównej – Anežka Indráčková

fot. czech-ski.com

Przed rozpoczęciem Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie udało nam się porozmawiać z najmłodszą skoczkinią i najmłodszą reprezentantką Czech na tej właśnie imprezie – Anežką Indráčkovą. Czeszka skończy 16 lat w lipcu i skacze w klubie JKL Desna-Dukla LBC. Zapytałyśmy ją, między innymi, o nadchodzące Igrzyska Olimpijskie, sytuacje skoków w Czechach czy relację z siostrą, również skoczkinią, Karoliną Indráčkovą. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z sympatyczną Czeszką!

Amelia: Co skłoniło Cię do rozpoczęcia kariery jako skoczkini narciarska? Ile miałaś lat, gdy zaczynałaś swoją przygodę?

Anežka: Zaczynałam krótko po moich dziewiątych urodzinach. Wróciliśmy do domu z rodzinnych wakacji, ale moi znajomi wciąż byli na wyjazdach. Chodziłam wtedy na zajęcia z lekkoatletyki, ale one odbywały się tylko trzy razy w tygodniu. Moja siostra zaoferowała, żebym chodziła z nią również na treningi skoków, jeśli znajdę na to czas. Polubiłam to, więc uczęszczałam na jedne i drugie zajęcia. Połączenie lekkoatletyki ze skokami narciarskimi trwało potem kilka lat, a najgorszym momentem dla mnie było wybranie, co wolę kontynuować, gdy zaczęły się poważniejsze zawody.

A: Kto jest dla Ciebie autorytetem wśród skoczków i skoczkiń? Kto inspiruje Cię i dlaczego?

Anežka: Zdecydowanie jest to moja siostra. Choć nie zawsze szło jej najlepiej, podziwiam ją właśnie za to, że nigdy się nie poddawała i próbowała dalej. Oddała wszystko dla swojej kariery sportowej, dla skoków. A teraz? Widać, że się to opłaciło i dzięki temu jest zdecydowanie najlepsza w naszym zespole. Chciałabym mieć tyle chęci i dyscypliny, ile ma ona.

A: Co, poza skokami narciarskimi, jest Twoją pasją?

Anežka: Kocham snowboard, po prostu to uczucie wolności, jakie mi daje. Lubię też badmintona i siatkówkę plażową. Poza sportem, uwielbiam podróże zagraniczne i poznawanie obcych kultur. Wieczorami pogrywam też w planszówki. Jednak moją największą pasją jest zdecydowanie fotografia, a najbardziej lubię robić zdjęcia portretowe. Może powinnam też powiedzieć, że całkiem lubię szkołę… i to nie dlatego, że mi kazano, tylko dlatego, że to prawda.

A: Który konkurs z całej Twojej kariery wybrałabyś jako ten najważniejszy, ten, który zapadł Ci najbardziej w pamięć?

Anežka: Trudno wybrać jeden. Każdy konkurs był i będzie dla mnie ważny, zwłaszcza, że póki co nie było ich tak wiele. Jeśli mowa o sukcesach, najważniejszym dla mnie jest zdecydowanie szóste miejsce na Pucharze Kontynentalnym w Vikersund, w grudniu 2021. Często wspominam jednak też inne zawody, w Kottmar, w Niemczech. Miałam wtedy jakieś 12 lat. Były tam niezłe nagrody, a za drugie miejsce, do wygrania była deskorolka penny board. Zawsze taką chciałam, a rodzice nie chcieli mi jej kupić, bo nie mieliśmy żadnego fragmentu asfaltu ani płaskiej drogi wokół domu, gdzie mogłabym na niej jeździć. Bardzo chciałam ją dostać, więc próbowałam skakać tak, by osiągnąć drugie miejsce… ale niestety wygrałam te zawody. Marzenie o deskorolce przeminęło z wiatrem, a ja wygrałam, zamiast niej, kombinezon do skoków…

A: Gdzie widzisz siebie za 10 lat? 

Anežka: To bardzo ciekawe pytanie, a ja sama nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Kto wie, pożyjemy, zobaczymy. Muszę jednak przyznać, że skoki narciarskie są jak narkotyk, który podobno uzależnia najbardziej podczas oddawania prób na dużych skoczniach. Póki co, skakałam tylko na średnich, gdzie sam lot trwa około 3 sekund. Na dużych skoczniach ten czas się właściwie podwaja, to wtedy rozumie się, że leci się w powietrzu. Myślę też, że za 10 lat to będzie już standard, by kobiety skakały na skoczniach mamucich. Nie wydaje mi się, żebym miała to pominąć 😉

A: Jaka atmosfera panuje u Was w kadrze?

Anežka: Atmosfera jest naprawdę świetna. Na szczęście. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy miały spędzać tak dużo czasu ze sobą jak teraz, na obozach treningowych, gdybyśmy się nie dogadywały.

A: Z kim jesteś najbardziej zaprzyjaźniona?

Anežka: Jesteśmy jedną drużyną, to nie tak, że czuje lepszą więź z kimś, niż z resztą. Jest nas piątka w drużynie, poza mną i moją siostrą Káją (przyp. redakcyjny- Kája to czeski skrót od Karolina), jeszcze Klárka (Klára Ulrichová), Verunka (Veronika Jenčová) i Štěpka (Štěpánka Ptáčková). Bardzo odpowiada mi to, jak wszystkie się bardzo wspieramy, kibicujemy sobie nawzajem i zawsze dajemy sobie dobre sugestie i porady.

A: Czy trenowanie u boku starszej siostry jest dla Ciebie zdecydowanie wartością dodaną, czy raczej ma swoje minusy? 

Anežka: Wszystko, co powiedziałam o naszym zespole, ma się podwójnie do mojej relacji z moją siostrą. Pamiętajmy, że jest ode mnie starsza aż o 9 lat. Muszę jej słuchać też poza skocznią 😉

A: Jak oceniasz aktualną sytuację czeskich skoków narciarskich? Co stanowi największy problem dla Was – reprezentujących Czechy zawodników i zawodniczek? 

Anežka: Skocznie i pieniądze. Środki finansowe są prawdopodobnie problemem dla większości, a skocznie to już czeska specjalność. Był taki czas – ja znam go tylko z opowiadań i książek, niestety go nie doświadczyłam – kiedy skocznia, choćby mała, była w każdej górskiej miejscowości. Przez ostatnie 15 lat czeskie skoki narciarskie nie mają się za dobrze, nie jest to tutaj popularny sport, mamy braki w kadrze trenerskiej, zbyt mało skoczków i skoczkiń, a same oddawane próby miewają… tendencję spadkową. To wszystko się ze sobą łączy… Często musimy też wyjeżdżać poza kraj na obozy treningowe. Dla przykładu, do Planicy, albo do Was – do Polski – do Szczyrku. To wymaga znacznych nakładów pieniężnych i właściwie spędzamy dwa dni z pięciodniowego obozu treningowego w drodze, w samochodzie…

A: Wiemy, że będziesz najmłodszą zawodniczką czeskiej reprezentacji na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, a powołania do kadry bardzo Ci gratulujemy.  Jaka była Twoja reakcja na powołanie do zespołu na Igrzyska? Czy ta decyzja kadry trenerskiej była spodziewana?

Anežka: Jestem bardzo wdzięczna trenerom za powołanie mnie do kadry. Zupełnie się tego nie spodziewałam. Przeżywałam cały okres nominacji z Kają, trzymałam kciuki, żeby dostała powołanie do czeskiej kadry na Zimowe Igrzyska Olimpijskie. To było wspaniałe uczucie, kiedy potwierdzono, że moja siostra została wybrana. A kiedy ja także otrzymałam nominację kilka dni później, to był zupełny szok. Zrozumienie całej tej sytuacji zajęło mi dość długo. To marzenie każdego sportowca, by pojechać na Igrzyska Olimpijskie. A ja będę na nich, w dodatku z moją siostrą! To jest świetne!

A: Czy masz jakieś oczekiwania, postawione cele, które chcesz osiągnąć na najważniejszej imprezie tego sezonu?

Anežka: Chcę skakać najlepiej jak mogę, chce skakać tak, bym sama była zadowolona z oddanych prób. Myślę, że dla większości z nas nerwy odegrają dużą rolę. W odróżnieniu od innych zawodów, Igrzyska to event z ogromną oglądalnością. Skoki kobiet nie są zbytnio znane w wielu krajach, więc musimy pokazać się w jak najlepszym świetle, by udowodnić, że kobiety też mają swoje miejsce na skoczni.

A: Czy myślisz, że sytuacja pandemiczna zmieni coś w atmosferze Igrzysk?

Anežka: Igrzyska Olimpijskie mają wspaniałą atmosferę, której percepcji będziemy teraz częściowo pozbawieni przez COVID. To naprawdę wielka szkoda dla mnie i nie tylko dla mnie.

A: Dlaczego, Twoim zdaniem, kobiety i mężczyźni są w skokach traktowani inaczej? Przykładem mogą być choćby niższe nagrody wypłacane za wygraną w konkursie.

Anežka: Właściwie, w moim rozumieniu, to nie tylko problem skoków narciarskich, a globalny. Nie szukałabym problemu w samych skokach, a w społeczeństwie, które zgadza się, że skoczkini, przez to, że jest kobietą, powinna mieć wypłaconą niższą nagrodę, niż mężczyzna – skoczek, po uzyskaniu równie dobrego wyniku. Wierzę, że zmiana nadejdzie w najbliższej przyszłości. Spójrzmy choćby na to, jak skoki kobiet zostały oficjalnie uznane za sport, kiedy pierwszy raz kobiety skakały na Igrzyskach Olimpijskich, kiedy pierwszy raz rozegrano konkurs pań na dużej skoczni… Wszystko posuwa się do przodu.

A: Czy, w trakcie trwania twojej skokowej kariery, odczułaś kiedyś na sobie dyskryminację ze względu na płeć lub twój bardzo młody wiek?

Anežka: Nigdy. Chociaż, z drugiej strony, ja sama zawsze bardzo lubiłam, jak jako dzieci mieliśmy wspólną kategorię sportową z chłopcami, bo było tylko kilka dziewczynek. Prawdopodobnie masz jednak rację, czasami zdarza się, że jako dziewczynki miałyśmy gorsze nagrody dla zwyciężczyń niż te, które dostawali chłopcy. Myślę, że to dlatego, że niektórym z organizatorów zajęło to trochę czasu by przyzwyczaić się do faktu, że dziewczyny też uprawiają skoki narciarskie. Właściwie, może czuję trochę dyskryminacji ze strony mediów, kiedy mówią o skokach narciarskich i skokach narciarskich kobiet. To w pewien sposób symbolizuje, jak skoki kobiet uważane są za niszowy sport, wręcz marginalny. Wydaje mi się, że zadanie leży w rękach skoczkiń, by zmienić to postrzeganie.

A:  Co według Ciebie można byłoby zrobić, by skoki kobiet i mężczyzn były równo traktowane?

Anežka: Szczerze, nigdy się nie zastanawiałam nad konkretnymi rozwiązaniami.

Dziękujemy bardzo za rozmowę i życzymy powodzenia na nadchodzących konkursach Igrzysk Olimpijskich oraz wielu sukcesów w karierze!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s