Podsumowanie Turnieju Trzech Skoczni

Nie, drodzy czytelnicy, to nie błąd w tytule dzisiejszego postu. Po licznych zawirowaniach, które towarzyszyły nam przez ostatnie niemal dwa tygodnie, przychodzimy do Was z podsumowaniem jednego z najbardziej prestiżowych turniejów w świecie skoków.

Wszystko zaczęło się jak zawsze, w niemieckim Oberstdorfie, gdzie miały miejsce pierwsze kwalifikacje i pierwszy konkurs. Nie był to szczęśliwy konkurs dla Polaków, mimo iż pierwsze treningi i serie próbne zapowiadały się niezwykle obiecująco. Pierwsze kwalifikacje wygrał Ryoyu Kobayashi, który od początku sezonu prezentował swoją wysoką formę. Niestety, kwalifikacji nie przebrnął Andrzej Stękała. Ryoyu swój wyczyn powtórzył dzień później w konkursie, wyprzedzając Halvora Egnera Graneruda oraz Roberta Johanssona. Niestety, występy biało-czerwonych pozostawiły dużo do życzenia. Dawid Kubacki, najlepszy z naszej reprezentacji, zajął dopiero odległe 28. miejsce. Był to jednocześnie jedyny Polak, który w ogóle zakwalifikował się do serii finałowej. W treningach przed zawodami upadek zaliczył Cene Prevc, którego lewa narta wbiła się w śnieg, co spowodowało przekoziołkowanie zawodnika. Na szczęście, średni z braci wyszedł z tego bez szwanku.

Przed konkursem noworocznym w Garmisch-Partenkircher także odbyły się kwalifikacje, standardowo już w Sylwestra. W kwalifikacjach odpadł Stefan Kraft, który tym razem nie miał okazji w ogóle zaprezentować się w konkursie noworocznym. Biorąc pod uwagę ostatnie występy Austriaka w Ga-Pa, może to nawet nieco lepiej. Promykiem nadziei okazał się awans wszystkich biało-czerwonych do zawodów. Niestety, radość ta była nieco przedwczesna, dlatego iż zarówno Paweł Wąsek, Dawid Kubacki, Andrzej Stękała jak i Kamil Stoch nie dostali się do drugiej serii. W finale zobaczyliśmy tylko Kubę Wolnego i Piotra Żyłę, który uplasował się na 11. pozycji. Te zawody również wygrał Ryoyu Kobayashi, potwierdzając swoją sportową klasę.

Już przed Austriacką częścią TCS. gruchnęła wiadomość o wycofaniu Cene Prevca ze zmagań z powodu osobistych. Było to o tyle zaskakujące, że młody Słoweniec, obok Lovro Kosa, był jedynym reprezentantem punktującym w każdym konkursie. Na jego miejsce Robert Hrgota powołał Zaka Mogela.

Zawody, a właściwie kwalifikacje w Innsubrucku przyniosły też wiele niespodzianek i niepokojów. Jedynym z Polaków, który nie awansował do konkursu okazał się niespodziewanie Kamil Stoch, który po rozmowach z trenerem i sztabem został wycofany i wrócił na spokojne ognisko domowe. W kwalifikacjach znów najlepszy był Kobayashi. Aczkolwiek wszystko to okazało się być złudne, bo zawody na Bergiselschanze zostały po prostu odwołane z powodu wiatru. Dlatego właśnie w tym roku mieliśmy szansę oglądać Turniej Trzech Skoczni, gdyż dwa konkursy rozegrane zostały w Bischofshofen.

Podczas kwalifikacji do pierwszego z nich niepokonany Kobayashi znów zachwycił. Tak samo jak w konkursie, który wygrał, zostawiając w tyle Mariusa Lindvika i Halvora Egnera Graneruda. Jednak kiedy wydawało się, że Kobayashi będzie pierwszym skoczkiem w historii, który dwukrotnie sięgnął po Wielkiego Szlema, coś się stało. Po drugich wygranych kwalifikacjach 6 stycznia, Ryoyu niespodziewanie pożegnał się nie tylko z pierwszym miejscem, a z całym podium na ostatnim, czwartym konkursie. Zdominował go Daniel Huber, którego było to pierwsze zwycięstwo. Podium uzupełnili Halvor Egner Granerud i Karl Geiger.

Jednak to i tak pozwoliło Ryoyu wygrać 70. Turniej (jednak) Czterech Skoczni. Lindvik musiał zadowolić się drugą lokatą, a jego rodak, Granerud, pozycją 3. Warto dodać, iż groźnym rywalem był młody Słoweniec, Lovro Kos, który miał realne szanse zagrozić Japończykowi. Zostały one jednak przekreślone po feralnym upadku przy lądowaniu podczas środowego konkursu w Bischofshofen.

Źródło: informacja własna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s