Podsumowanie niemieckiej części TCS

Po dwóch emocjonujących konkursach w Niemczech, skoczkowie spakowali się i wyruszyli w drogę do Austrii. My również podążamy za nimi, jednak za nim przeczytacie relacje z kolejnych konkursów, tych rozegranych na Bergiselschanze i na skoczni im. Paula Ausserleitnera, poświęćmy chwilę na podsumowanie niemieckiej części Turnieju Czterech Skoczni 2021/2022.

W tym roku obyło się bez trudnych przepraw z koronawirusem przed zawodami w Oberstdorfie, nie znaczy to jednak, iż emocji nam zabrakło. Wręcz przeciwnie. Miejscowość ta już drugi raz przyprawiła Polaków o zawrót głowy. I o ile w tamtym roku skończyło się to dosyć szczęśliwie, biorąc pod uwagę start naszych w konkursie, to tym razem nie koniecznie. Kwalifikacji nie przebrnął Andrzej Stękała, zaś w drugiej serii konkursu zobaczyliśmy tylko Dawida Kubackiego. Zarówno Paweł Wąsek jak i Kuba Wolny ledwo otarli się o awans (uroki systemu KO). Dodatkowo, w treningach przed zawodami fatalny wypadek zaliczył Cene Prevc, który „cudem”, cytując ekspertów, wyszedł z tego bez urazu.

W pierwszym konkursie triumfował Ryoyu Kobayashi, który na plecach poczuł oddech Halvora Egnera Graneruda, który po słabym stracie sezonu powoli powraca na dawne tory. Fantastycznie zaprezentował się też Robert Johansson. Typowany na podium Karl Geiger skończył konkurs dopiero na 5. pozycji.

Przed konkursem noworocznym w Garmisch-Partenkircher także odbyły się kwalifikacje, standardowo już w Sylwestra. Ku zdziwieniu, w kwalifikacjach przepadł Stefan Kraft. Zdecydowanie było to spore zaskoczenie, dlatego, iż Austriak z reguły odpadał dopiero na drugi dzień, w konkursie noworocznym. Tym razem jednak zrobił to nieco wcześniej. Promykiem nadziei okazał się awans wszystkich biało-czerwonych do zawodów. Niestety, radość ta była nieco przedwczesna, dlatego iż zarówno Paweł Wąsek, Dawid Kubacki, Andrzej Stękała jak i Kamil Stoch nie dostali się do drugiej serii. W finale zobaczyliśmy tylko Kubę Wolnego i Piotra Żyłę, który uplasował się na 11. pozycji. Zawody po raz kolejny wygrał Kobayashi.

Nie obyło się jednak bez kontrowersji. Dyskusję w sieci wywołały noty dla Markusa Eisenbichlera, który ukończył konkurs na 2. miejscu. Niemiec zaliczył poważny problem przy lądowaniu, gdyż odjechała mu lewa narta. Jednak niemiecki sędzia najwyrażniej nie zobaczył – bądź też nie chciał zobaczyć – tego szczegółu i przyznał swojemu rodakowi wysoką, 18,5-punktową notę. Ponadto, trofeum Ryoyu rozpadło się w momencie, w którym zawodnik podniósł je w górę, uszkadzając drewnianą figurkę, którą co roku dostają laureaci podium.

Najciekawszym momentem konkursu okazał się wspaniały skok Lovro Kosa, który dał mu 3. miejsce, co jest pierwszym miejscem na podium młodego zawodnika. Słoweniec dopiero zadebiutował w TCS, jednak zaprezentował się najlepiej ze wszystkich swoich rodaków.

Na półmetku turnieju klasyfikacja TCS prezentuje się następująco:

  1. Ryoyu Kobayashi
  2. Marius Lindvik
  3. Lovro Kos

Najwyżej z Polaków jest Piotr Żyła, jednak dopiero na 22. miejscu.

Źródło: informacja własna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s