Zapomniane skocznie – Dolina Jaworzynki

Wszyscy bardzo dobrze znamy Wielką Krokiew – powstała ona w 1925 i od tamtej pory cały czas funkcjonuje. Jednak mało kto wie, że to skocznia w Dolinie Jaworzynki grała główne skrzypce do powstania Wielkiej Krokwi. To właśnie na niej dzisiaj się skupimy.

Obiekt znajdował się w Dolinie Jaworzynki – jednej z najpiękniejszych dolin w Tatrach, do której możemy dotrzeć zaczynając wycieczkę z Kuźnic. Plany skoczni powstały w październiku 1920 roku, w styczniu 1921 roku obiekt był już gotowy, ale dopiero 8 marca 1921 miało miejsce jej oficjalne otwarcie. Punkt konstrukcyjny mieścił się na 30 metrze, a za rekordzistę podaje się Czecha Františka Wendę, który w 1926 roku oddał skok na 36 metrów.

http://www.skisprungschanzen.com

W 1923 obiekt został zmodernizowany, aby móc oddawać na nim dłuższe skoki. Jedną z wielu przeróbek było między innymi zniesienie garbu na zeskoku. Rok później zorganizowano zawody, w których udział wzięli skoczkowie z klubów LKS Czarni i LKS Pogoń (Lwów) i TTN (Kraków). W klasie „seniorzy I klasy” zwyciężył H. Mückenbrunn oddając najdłuższy skok w tamtym dniu (24,5 m), drugi był Edward Kaliciński, a trzeci Andrzej Krzeptowski I. Natomiast w kategorii „seniorzy II kasy” wygrał Tadeusz Zaydel, srebro otrzymał Andrzej Krzeptowski II, a na ostatnim stopniu podium stanął Stanisław Gąsienica-Sieczka i to on tego dnia wylądował najdalej (20,5 m).

http://www.skisprungschanzen.com

Również na skoczni w Jaworzynce, w dniach od 6 do 8 marca 1925 roku, miał miejsce konkurs o mistrzostwo Zakopanego, co w tamtych czasach było równoznacznie z obecnym tytułem Mistrza Polski. Jednak wtedy, mianem Mistrza Polski określano tylko zwycięzców biegu złożonego tj. kombinacji norweskiej. Zdobywców złotych medali w kategorii skoki narciarskie opisywano jako Mistrzów Polskiego Związku Narciarskiego.

W międzyczasie zorganizowano jeszcze parę równie ważnych konkursów, m.in. 6 stycznia 1926 miał miejsce konkurs, którego organizatorem był Oddział Narciarski „Sokół”. W kategorii „seniorzy I” wygrał Andrzej Krzeptowski I (I seria – 26 m ; II seria – 29 m), srebro wywalczył Władysław Czech (20 m ; 20,5 m), a brąz Stanisław Sieczka. W klasie „seniorzy II” pierwsze miejsce zajął W. Mietelski (15 m ; 19 m), drugie W. Żytkowicz (23 m ; 26 m), a trzecie J.Lankosz (24 m ; 24 m). W tym dniu rozegrano także zawody klasy „seniorzy III” i „juniorzy”. W kategorii „seniorzy III” triumfował F. Cukier (23 m ; 29 m), natomiast w „juniorach” zwyciężył nikt inny jak Bronisław Czech (23 m ; 25 m). Gdyby nie upadek Stanisława Gąsienicy-Sieczki to jego skok na 36,5 metra byłby najdłuższym na tym obiekcie i to on uznawany byłby za rekordzistę.

http://www.skisprungschanzen.com

Niestety, w roku 1925 powstała Wielka Krokiew i dla skoczni w Dolinie Jaworzynki była to powolna śmierć. Obiekt co prawda funkcjonował jeszcze przez 5 lat (ostatnie zawody miały miejsce w 1928 roku), ale w 1930 r. zadecydowano o jego rozbiórce, a obecnie nie ma po nim praktycznie śladu.

Jako ciekawostkę, można dodać, że 70% skoków oddawanych na obiekcie w Dolinie Jaworzynki kończyło się albo upadkiem, albo podparciem. Na zawody do Doliny Jaworzynki szło się na piechotę albo na góralskich sankach. Również interesującym faktem jest to, że na konkursach pojawiał się ksiądz, który wraz ze sobą przynosił Najświętszy Sakrament, bo martwiono się o życie sportowców.

http://www.skisprungschanzen.com

W nietuzinkowy sposób na temat skoczni wypowiadał się Stanisław Marusarz (to jego imię obecnie nosi Wielka Krokiew): „Po skończeniu zawodów Jaworzynka opustoszała. Zostaliśmy sami z kolegami. Niewiele się zastanawiając powziąłem decyzję – spróbuję sił na skoczni jaworzyńskiej! Narty miałem z sobą. Zacząłem się drapać na rozbieg, który był zbudowany z drzewa na znacznej wysokości. Przypomniały mi się przestrogi ojca, a przed oczami stanęły wszystkie chyba kaleki, jakie widziałem w życiu. Wahałem się przez dłuższą chwilę, czy w ogóle skakać. Ale oto doszedł mnie śmiech i drwinki kolegów. Moje postanowienie dojrzało. Na złość kolegom wdrapałem się o dwa metry wyżej i bez namysłu ruszyłem w nieznaną przepaść. Na szczęście moje krótkie i niesmarowane deski słabo mnie niosły. Traciłem szybkość. Narty rozjeżdżały się na boki, gdyż rowki były krzywo żłobione. Skulony więcej ze strachu niż z potrzeby „stylu” zbliżałem się nieuchronnie do progu. Rany Boskie! Próg!!! Wyprężyłem instynktownie ciało i rzuciłem się do przodu niczym w paszczę niedźwiedzia. Pierwsze wrażenie? Zachłysnąłem się silnym pędem powietrza, zimnego powietrza. Zdawało mi się, że zleciałem z turni wprost do stawu z lodowatą wodą. Pode mną rozwarła się przepaść stokroć większa, niż mogłem przypuszczać. Strach zabił całą emocję skoku. Nad zeskokiem szarpnąłem nerwowo ciałem. Efekt był taki, że wylądowałem na głowę. Mimo nieprawidłowego lądowania, poczuwszy „grunt pod głową” doznałem uczucia ulgi. Fikając koziołki zsuwałem się po zeskoku w dół. Wykonywałem przy tym rozpaczliwe ruchy starając się zachować prostą linię spadku, aby, znalazłszy się na przechodzącym w poprzek zeskoku mostku, nie stoczyć się do strumyka, co mi się zresztą szczęśliwie udało. Zatrzymałem się u podnóża skoczni przy akompaniamencie głośnych drwin kolegów. Słabe tempo na rozbiegu spowodowało, że mimo wysokiego progu skoczyłem niewiele ponad 10 metrów. Tak wyglądał mój chrzest na zawodniczej skoczni. Nie przejmując się tym niefortunnym początkiem postanowiłem przychodzić częściej na Jaworzynkę”.

http://www.skisprungschanzen.com

Przykro patrzeć na dość krótki, ale jak istotny żywot skoczni w Jaworzynce. Mimo, iż funkcjonowała przez zaledwie 10 lat, to właśnie na niej wielu zawodników oddawało swoje pierwsze kroki, miało pierwsze styczności ze skoczniami. Przykładem jest chociażby Bronisław Czech – znany jako rekordzista Wielkiej Krokwi w 1928 i kurier tatrzański w czasach II Wojny Światowej. Czasem czymś odlotowym byłoby móc cofnąć się w czasie i doświadczyć na własnej skórze atmosfery z konkursów na tymże obiekcie. Na ten moment jedynie można sobie wyobrażać jak to było, a także zabawić się w detektywa i podczas pobytu w Zakopanem, odwiedzić Dolinę Jaworzynki i poszukać miejsca, w którym znajdowała się skocznia.

Źródło: Wojciech Szatkowski „Od Marusarza do Małysza”, http://www.skisprungschanzen.com, http://www.z-ne.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s