Podsumowanie sezonu 2020/21 kadry Niemiec

Wiemy już, jak przebiegła zima w wykonaniu kadry Norwegii i Polski, czas zatem przypatrzeć się Niemcom i ich osiągnięciom w minionym sezonie. Zapraszamy więc na podsumowanie drugiego roku rządów Stefana Horngachera w niemieckiej ekipie.

Niemcy mogą zaliczyć miniony sezon do udanych. Choć w pierwszej dziesiątce znalazło się tylko, jeśli w ogóle można tak powiedzieć, dwóch zawodników, to nasi zachodni sąsiedzi przywozili medale z każdej dużej imprezy tej zimy. W wyścigu o Puchar Narodów zajęli 3. miejsce, ustępując Polakom i Norwegom. W Pucharze Świata punktowało zaś 7 zawodników:

  • Markus Eisenbichler – 2. lokata (1190 pkt)
  • Karl Geiger – 6. lokata (826 pkt)
  • Pius Paschke – 15. lokata (514 pkt)
  • Martin Hamann – 24. lokata (216 pkt)
  • Severin Freund – 29. lokata (160 pkt)
  • Constantin Schimd – 30. lokata (151 pkt)
  • Richard Freitag – 69. lokata (4 pkt)

Puchar Kontynentalny

Przenieśmy się na chwilę do drugiej ligi skoków narciarskich. Dokładne podsumowanie tego cyklu znajdziecie tutaj. Skupmy się jednak na Niemcach, którzy… raczej nie błyszczeli podczas tej edycji Pucharu Kontynentalnego. Ani razu nie udało im się stanąć na podium zawodów, a najlepszy z nich – Richard Freitag – znalazł się dopiero na 19. pozycji z łączną sumą 282 punktów. Pozostali zawodnicy uplasowali się na pozycjach:

  • Philipp Raimund – 32. lokata (127 pkt)
  • Kilian Maerkl – 35. lokata (126 pkt)
  • David Sigiel – 40. lokata (96 pkt)
  • Adrian Sell – 43. lokata (85 pkt)
  • Luca Roth – 45. lokata (78 pkt)
  • Moritz Baer – 52. lokata (57 pkt)
  • Claudio Hass – 85. lokata (9 pkt)
  • Quirin Modricker – 92. lokata (4 pkt)

FIS Cup

W trzeciej lidze skoków Niemcom szło znacznie lepiej niż w Pucharze Kontynentalnym. Szczególnie szczęśliwy okazał się dla nich Szczyrk, gdzie w pierwszym konkursie triumfował Richard Freitag, zaś w drugim wygrywał Philipp Raimund, a na najniższym stopniu podium stał David Sigiel. Ostatecznie najlepszy był Philipp, który stanął na podium jeszcze raz – w ojczystym Oberhofie. Finalne pozycje Niemców prezentują się następująco:

  • Philipp Raimund – 4. lokata (315 pkt)
  • Richard Freitag – 16 lokata. (167 pkt)
  • Claudio Hass – 17. lokata (161 pkt)
  • David Sigiel – 17. lokata (161 pkt)
  • Adrian Sell – 28. lokata (107 pkt)
  • Luca Roth – 31. lokata (93 pkt)
  • Felix Hoffmann – 37. lokata (80 pkt)
  • Quirin Modricker – 44. lokata (64 pkt)
  • Simon Spiewok – 45. lokata (63 pkt)
  • Kilian Maerkl – 46. lokata (62 pkt)
  • Paul Winter – 59. lokata (49 pkt)
  • Moritz Baer – 59. lokata (49 pkt)
  • Sebastian Rombach – 66. lokata (42 pkt)
  • Justin Lisso – 70. lokata (37 pkt)
  • Luca Geyer – 79. lokata (32 pkt)
  • Marinus Kraus – 100. lokata (20 pkt)
  • Tim Fuchs – 102. lokata (18 pkt)
  • Cedrick Weigel – 116. lokata (11 pkt)
  • Eric Fuchs – 117. lokata (10 pkt)
  • Andreas Wellinger – 127. lokata (3 pkt)

Więcej o tegorocznych zawodach z cyklu FIS Cup możecie przeczytać tutaj.

Żelazna szóstka

Wiele mówiło się o „syndromie Horngachera” i jego „żelaznej szóstce”. Austriacki szkoleniowiec znany jest z tego, że wybiera sobie kilku zawodników z którymi ściśle współpracuje i osiąga sukcesy, zaś pozostali muszą się bardzo postarać, aby zasłużyć na miejsce w składzie. W tym sezonie było to tym bardziej widoczne, bowiem Horngacher prawie cały sezon zabierał na zawody jedynie sześciu zawodników i zupełnie nie rotował składem. W grupie wybrańców znaleźli się: Markus Eisenbichler, Karl Geiger, Pius Paschke, Martin Hamann, Constantin Schmid i Severin Freund. Dużo mówiło się o powodach takiego stanu rzeczy, jednak najbardziej realne zdaje się to, że Austriak nie miał po prostu kim zastąpić żadnego z wyżej wymienionych zawodników.

Z powodu tej sytuacji szybko zaczęło się mówić, szczególnie w polskich mediach, o domniemanym kryzysie w niemieckich skokach narciarskich i bezsilności byłego szkoleniowca Polaków. Sam Horngacher nie odniósł się do tych komentarzy. Zamknął jednak usta wszelkim krytykom, gdy na każdej większej imprezie w tym sezonie Niemcy zdobywali przynajmniej jeden medal. Zatem plotki na temat jego nieporadności okazały się wybitnie nietrafione.

Wielcy nieobecni

Można jednak starać się szukać powodów, dla których Horngacher nie mógł pozwolić sobie na rotację zawodnikami, nawet, gdy nie byli oni w najlepszej formie. Myślę, że należy tu wspomnieć o wielkich nieobecnych tego sezonu, mianowicie o Andreasie Wellingerze, Richardzie Freitagu i Stephanie Leyhe, na których powrót czeka wielu kibiców.

Andreas Wellinger w marcu 2019r. doznał poważnej kontuzji – zerwania więzadła krzyżowego w kolanie. Od tamtej pory, po długotrwałej rehabilitacji, stara się wrócić do swojej szczytowej formy. Niestety, dwukrotnemu złotemu medaliście igrzysk olimpijskich nie powiodło się w tym sezonie. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że Niemiec wracał po kontuzji, miniona zima z pewnością przebiegła poniżej jego oczekiwań. Wystartował w zaledwie dwóch konkursach rangi FIS Cup, gdzie łącznie uzbierał 3 pkt. Miał też swoją szansę w zawodach PŚ, gdzie skakał w ramach grupy krajowej podczas niemieckiej części Turnieju Czterech Skoczni. Nie zdołał jednak zdobyć żadnego punktu podczas tych zmagań. Miejmy zatem nadzieję, że w przyszłym sezonie Niemiec powróci do światowej czołówki, czego bardzo mu życzymy.

Richard Freitag nie znajdował się może w tak złej sytuacji jak jego młodszy kolega, jednak miniony sezon także odbiegał zapewne od jego założeń. Szansę występu w Pucharze Świata dostał tylko podczas niemieckiej części Turnieju Czterech Skoczni, gdzie, podobnie jak Wellinger, skakał w ramach grupy krajowej, zdobywając w sumie 4 pkt. Miejmy zatem nadzieję, że w nadchodzącym sezonie Niemiec powróci do swojej szczytowej formy.

Trzecim nieobecnym jest Stephan Leyhe. W sezonie 2019/20 podczas kwalifikacji w Trondheim, które, jak się potem okazało, było ostatnim przystankiem tamtego sezonu, zawodnik zerwał więzadła krzyżowe w lewym kolanie. Wykluczyło go to z rywalizacji w całym minionym sezonie. W marcu, po długotrwałej rehabilitacji, Niemiec oddał swoje pierwsze skoki od czasu kontuzji. Życzymy zatem dużo zdrowia i trzymamy kciuki za szybki powrót do najlepszej dyspozycji.

Geiger i „worek medali”

Dla Karla Geiger miniony sezon był z pewnością niesamowity. Niemiec zdobył aż sześć medali i odnotował najlepszą zimę w karierze, jednak początek wcale nie wróżył takich sukcesów. W początkowej fazie sezonu Niemiec odpuścił m.in. zawody w Niżnym Tagile, gdyż wyczekiwał narodzin swojej córeczki. Później okazało się, że jest zakażony koronawirusem, co także wykluczyło go z rywalizacji na pewien czas. Następnie nadszedł czas na loty. Konkretniej na Mistrzostwa Świata w lotach. Nikt chyba nie stawiał Geigera w gronie faworytów, wręcz przeciwnie, mówi się, że Niemiec jest zawodnikiem idealnym na skocznie normalne, jednak na obiektach mamucich nie liczy się w rywalizacji o najwyższe laury. Nic bardziej mylnego. Karl przygotował swoją formę idealnie na imprezę mistrzowską i sięgnął po złoto indywidualne, a dzień później po srebro w drużynie. Następnym, ważniejszym przystankiem Pucharu Świata był historyczny Turniej Czterech Skoczni. Po zaciętej walce ukończył 69. edycję na 2. miejscu, przegrywając jedynie z Kamilem Stochem. Choć dotychczasowe osiągnięcia Geigera już wtedy sprawiały niemałe wrażenie, Niemiec nie zamierzał się zatrzymywać. Pomimo że przed MŚ w Oberstdorfie jego forma znacznie się obniżyła, gdy nadszedł czas rywalizacji o medale znów powrócił do topowej dyspozycji. W konkursie indywidualnym na normalnej skoczni zajął 2. miejsce, ustępując jedynie Piotrkowi Żyle. Jednak już następnego dnia, wraz z drużyną, triumfował w konkursie drużyn mieszanych. Na dużej skoczni uplasował się na najniższym stopniu podium, jednak ponownie triumfował wraz z drużyną. Tym samym w swoim rodzinnym Oberstdorfie zdobył 4 medale na… 4 możliwe. Choć po Mistrzostwach Świata czekała nas spora przerwa w zawodach najwyższej rangi, to forma Karla Geigera nadal utrzymywała się na najwyższym poziomie. Niemiec udowodnił to, kończąc sezon wspaniałymi lotami w Planicy, które dały mu Małą Kryształową Kulę za zwycięstwo w Klasyfikacji Generalnej Lotów. Puchar Świata zakończył zaś na 6. pozycji, co i tak jest bardzo dobrym wynikiem biorąc pod uwagę fakt, że nie startował we wszystkich zawodach tej zimy.

Eisenbichler i sezon życia

Markus Eisenbichler także ma powody do radości. Wraz z Karlem Geigerem przodował w swojej kadrze, a klasyfikację generalną Pucharu Świata zakończył na 2. pozycji, ustępując jedynie Halvorowi Egnerowi Granerudowi, który był tej zimy niedościgniony. W boju o Małą Kryształową kulę stał na najniższym stopniu podium. Podczas Mistrzostw Świata także nie próżnował. W Planicy indywidualnie sięgnął po brąz, zaś w drużynie cieszył się ze srebra. Turniej Czterech Skoczni nie poszedł po jego myśli, gdyż znalazł się dopiero na 16. pozycji. Mistrzostwa Świata w Oberstdorfie były zaś słodko-gorzkie w wykonaniu Niemca. Indywidualnie dwukrotnie był 17, jednak w obu konkursach drużynowych (w tym jednym mieszanym) świętował złoty medal.

Podsumowując

Ostatecznie Niemcy zakończyli sezon na 3. miejscu w Pucharze Narodów, z dwoma zawodnikami w pierwszej dziesiątce. Z Mistrzostw Świata zarówno w Lotach, jak i w Narciarstwie Klasycznym przywieźli w sumie 7 medali, a w Turnieju Czterech Skoczni ich zawodnik stał na 2. stopniu podium. Myślę, że jest to wynik naprawdę satysfakcjonujący, a Stefan Horngacher pokazał, że doskonale wie co robi i potrafi przygotować swoich zawodników na najważniejsze imprezy w sezonie. Nie można jednak zapomnieć, że choć w Pucharze Świata Niemcy spisują się bardzo dobrze, to poza „żelazną szóstką” nie widać na razie nikogo, kto także mógłby zaakcentować swoją obecność w zawodach najwyższej rangi.

Panie

Czas teraz na rywalizację Pań. Dla Niemek nie był to sezon marzeń. Puchar Narodów ukończyły na 5. lokacie, a najlepsza z nich – Katharina Altahus – zajęła 9. miejsce w Klasyfikacji Generalnej z łączną sumą 316 pkt. Indywidualnie żadnej z podopiecznych Christiana Brudera nie udało się stanąć na podium, za to podczas konkursu drużynowego w Czajkowskim Niemki stanęły na najniższym stopniu podium.

Wyniki pozostałych zawodniczek to:

  • Anna Ruprecht – 17. lokata (225 pkt)
  • Luisa Goerlich – 26. lokata (79 pkt)
  • Juliane Seyfarth – 28. lokata (67 pkt)
  • Carina Vogt – 32. lokata (59 pkt)
  • Selina Freitag – 37. lokata (43 pkt)
  • Agnes Reich – 43. lokata (11 pkt)
  • Pauline Hessler – 44. lokata (8 pkt)

Mistrzostwa Świata były dla nich słodko-gorzkie. W konkursie indywidualnym na normalnej skoczni najlepsza była Katharina Althaus, która zamykała pierwszą dziesiątkę. W konkursie drużynowym w składzie Goerlich, Seyfarth, Ruprecht i Althaus zajęły 5. pozycję, jednak w konkursie drużyn mieszanych Anna Ruprecht i Katharina Altaus z pomocą Karla Geigera i Markusa Eisenbichlera wywalczyły złoty medal. W pierwszym, historycznym konkursie na dużej skoczni najlepsza okazała się Juliane Seyfarth, która uplasowała się na 10. lokacie.

Turniej Blue Bird, o którym możecie przeczytać tutaj, także nie był zbyt udany dla Niemek. Ponownie najlepsza, Katharina Althaus uplasowała się na 8. lokacie, Anna Ruprecht na 15. miejscu, Juliane Seyfarth była 17, Luisa Goerlich zajęła 20. pozycję, na miejscu 25. uplasowała się Selina Freitag, a Pauline Hessler była 28. Niemki zakończyły jednak sezon pozytywnym akcentem, gdyż, tak jak pisałam, w ostatni dzień Turnieju podczas konkursu drużynowego uplasowały się na 3. pozycji.

Tym sposobem dotarliśmy do końca sezonu 2020/21 zarówno panów jak i pań. Teraz pozostaje czekać na kolejne emocje związane ze skokami narciarskimi, które według wstępnego kalendarza mają rozpocząć się już 17 lipca w Wiśle w ramach LGP.

źródło: informacja własna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s